Michnik o Żyrinowskim: Takich słów o Polsce z ust rosyjskiego polityka nie słyszałem od mowy z jesieni 1939 r.

Na szczęście to nie jest jedyna Rosja. Jest jeszcze Rosja z placu Błotnego, Rosja ludzi wolnych, choć dziś zsyłanych do łagrów. Przed tą Rosją drżą putinowscy czynownicy. To jest Rosja z ducha Puszkina i Czaadajewa, Hercena, z Bielińskiego, Sacharowa i Brodskiego. Ta Rosja wciąż rośnie w siłę. Ta Rosja pozostaje naszą nadzieją.

 

Mikołaj Gogol pisał w „Martwych duszach”: Hej, trojko, ptaku-ptaku! Rosjo nieprześcigniona, trojko, dokądże pędzisz? Rosja różnie odpowiada na to pytanie i pędzi w różne strony.

I. Jednym z koni rosyjskiej trojki jest Władimir Żyrinowski, lider partii – z nazwy liberalnej, a w istocie emanacji proreżimowego faszyzmu. To pajac i błazen, którego jednak warto słuchać uważnie i traktować serio. Żyrinowski był początkowo produktem sowieckiego KGB, ale ten Frankenstein zaczął żyć własnym życiem i dysponuje dziś poparciem części rosyjskiej opinii publicznej. Żyrinowski wobec Putina jest tym, czym węgierski Jobbik wobec Orbána, a w Polsce tzw. ruch narodowy wobec Kaczyńskiego i Macierewicza.

Żyrinowski mówi głośno to, co o Rosji i jej miejscu w świecie myśli wielkorosyjski szowinistyczny kremlowski beton. Marzy mu się rekonstrukcja imperium rosyjskiego pod nazwą Unii Eurazjatyckiej, a Putin ma być Iwanem Kalitą naszego czasu, który zespoli postsowieckie terytorium.

Taki sens mają awanturnicze pomysły Żyrinowskiego, by zastosować wobec Ukrainy scenariusz gruziński – sprowokować konflikt, by oderwać od państwa ukraińskiego Krym i Donbas na wzór Osetii i Abchazji. By wszystkim obywatelom Ukrainy, którzy tego zechcą, przyznać obywatelstwo rosyjskie, a potem ingerować w politykę ukraińską pod pretekstem obrony obywateli Rosji. Podobnie jak w Mołdawii. Powtórzmy za Miłoszem: „I po tym się was zawsze poznaje, choćbyście odmieniali ustroje i kraje”.

II. Mowa Żyrinowskiego, pełna ksenofobii i pogardy dla innych narodów, nasycona jest duchowością totalitarną, typową dla czasów pogardy. Nazywanie Majdanu „faszystami”; brednie, że Rosjanie są na Ukrainie prześladowani; obelgi ciskane pod adresem Polaków! Nie słyszałem z ust rosyjskiego polityka takich słów od mowy Wiaczesława Mołotowa z jesieni 1939 r., gdy mówił o Polsce jako „bękarcie traktatu wersalskiego”.

Trzeba być ostrożnym i wyzbyć się złudzeń. Potrzebna jest teraz konferencja euroatlantycka, która ustali, jak pomóc Ukrainie w tym przełomowym momencie. Natomiast pomysły międzynarodowej konferencji w sprawie Ukrainy z udziałem Rosji Putina wydają się naiwne – choć bywa to naiwność szlachetna i politycznie niebezpieczna. Nie można lekkomyślnie wpuszczać lisa do kurnika.

 

Na szczęście to nie jest jedyna Rosja. Jest jeszcze Rosja z placu Błotnego, Rosja ludzi wolnych, choć dziś zsyłanych do łagrów. Przed tą Rosją drżą putinowscy czynownicy. To jest Rosja z ducha Puszkina i Czaadajewa, Hercena, z Bielińskiego, Sacharowa i Brodskiego. Ta Rosja wciąż rośnie w siłę. Ta Rosja pozostaje naszą nadzieją.

Polub Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*